Warto wierzyć w sukces

Moja przygoda z biznesem, zaczęła się jeszcze na studiach, kiedy przez kilka lat prowadziłem z moimi wspólnikami firmę, zajmującą się tworzeniem oprogramowania, będącego rozwiązaniem dla innych przedsiębiorców. Przedsięwzięcie rozwijało się bardzo dynamicznie, jednak nie do końca odpowiadał mi fakt, że projekty kończyły się po kilku miesiącach i wówczas, musieliśmy od nowa szukać kolejnych klientów.

Postanowiliśmy więc przyjrzeć się globalnym trendom i stworzyć rozwiązanie, które pozwoli nam oferować kontrahentom usługę na zasadzie abonamentowej. Coś, dzięki czemu raz pozyskany klient zostanie z nami przez długi czas, a my będziemy mogli budować relacje z rynkiem oraz biznesowo rzecz ujmując - przychód pasywny w firmie. Obserwując tendencje światowe - dynamiczny wzrost danych publikowanych w internecie oraz szybki rozwój sieci społecznościowych - doszliśmy do wniosku, że w niedalekiej przyszłości z pewnością pojawi się potrzeba monitorowania treści oraz przesiewania i wyciągania z nich tego, co istotne dla marki. Tak powstało SentiOne, którego jestem współwłaścicielem. Firma zaczynała jako start-up. Pamiętam jak z ogromną determinacją poszukiwaliśmy inwestora, pukając od drzwi do drzwi.



Odbyliśmy mniej więcej 30 spotkań, udało się dopiero za dziewiątym razem. Pomimo, że już na początku mieliśmy gotowy szczegółowy biznesplan całego przedsięwzięcia, sam proces pozyskania funduszy i założenia spółki trwał pół roku ze względu na procedury. Przez ten czas z własnych środków finansowaliśmy rozwój przedsięwzięcia, żeby nie tracić czasu. Dziś po trzech latach od rozpoczęcia działalności, nasza firma działa na dwudziestu trzech rynkach europejskich, a apetyt nam nie maleje. W dalszym ciągu poszukujemy nowych rynków na których firma będzie sprawdzać się tak doskonale jak w Polsce.

Pamiętam momenty w których traciliśmy nadzieję, ponieważ mówiono nam, że nasz pomysł się nie sprawdzi, że się nie uda, że na takie rozwiązania nie ma w Polsce miejsca… nic bardziej mylnego. Aby osiągnąć sukces, niezwykle istotna jest wiara w stworzony projekt, konsekwencja i wytrwałość. Trzeba bez względu na wszystko realizować plany i strategie. Idea start-up’u zakłada zaangażowanie, zarówno współtworzących projekt jak i ludzi, którzy nas otaczają, czyli innych młodych przedsiębiorców. My zaczynaliśmy w co-workach, gdzie otaczały nas inne start-up’y. Jestem pewien, że poznawanie nowych osób otwiera horyzonty, pokazuje możliwości, ale przede wszystkim motywuje do dalszej pracy i rozwoju.

Większość młodych ludzi myśli, że praca w dużej firmie to niebywała szansa, ja mam odmienne zdanie. Należy realizować swoje pomysły, duże firmy nie są już gwarantem statecznego spokoju. Korporacje często tłamszą i odzierają z indywidualizmu, dokładnie odwrotnie działają start-up’y. Wspólna praca oraz zaangażowanie budują markę, nadając jej unikalny kształt. Dodatkowo, na korzyść start-up’ów działa fakt, że lepiej rozwijać się pod patronatem i z pomocą organizacji, które wspierają i wierzą w sukces przedsięwzięcia czyli inwestorów. Jeśli oni uwierzyli w nasz sukces, to inni też powinni. Trudno jednak o gotową receptę na powodzenie biznesu. Patrząc z perspektywy czasu sukces jest składową kilku czynników. Gdybym miał to skwantyfikować to powiedziałbym, że w 80% odpowiada za niego zgrany zespół oraz ciężka praca, także po godzinach, w 15% jest to wyczucie odpowiedniego momentu na rynku, w 4% pomysł, no i jeszcze 1% to łut szczęścia. Co najistotniejsze, nigdy nie można spoczywać na laurach.
Trwa ładowanie komentarzy...